wtorek, 7 maja 2013

Rodział II

Witam! Nareszcie dodaję kolejny rozdział, trochę dłuższy, mam nadzieję, że się Wam spodoba :) i proszę, komentujcie, bo wtedy wiem co zmienić, co dodać, co poprawić :D

Rozdział II


"Człowiek szuka miłości, bo w głębi serca wie, że tylko miłość może uczynić go szczęśliwym"

Hermiona, Ginny, Harry i Ron siedzieli w jednym przedziale w pociągu Hogwart-Londyn. Przez całą drogę rozmawiali o tym, co będą robili w wakacje. Hermiona miała przyjechać do domu rudzielców po dwóch tygodniach, które chciała spędzić z rodzicami. W ciągu tych dwóch tygodni dziewczyny miały pójść z bliźniakami do kina. Hermiona oczywiście miała wybrać film, bo jak stwierdziło rodzeństwo ona lepiej się na tym zna. Miał również do Nory przyjechać Harry, z tego powodu natomiast cieszyła się Ginny.
Na peronie zaczęli się żegnać. Mimo tego, że spędzą razem prawie całe wakacje i tak wiedzieli, że będą za sobą tęsknić. Hermiona wróciła do domu wraz z rodzicami. Przez całą drogę opowiadała im o tym co działo się w szkole oraz o jej planach na wakacje. Oczywiście niektóre elementy ominęła, aby jej rodzice się zbyt nie martwili.
W domu, po zjedzeniu obiadu, Hermiona od razu poszła do swojego pokoju, żeby się rozpakować. Z kufra wyjęła wspólne zdjęcie, którym była wraz z Harrym, Ronem, Ginny i bliźniakami. Zdjęcie to zrobiła mama rudzielców. Stali na nim w rządku, od najwyższego, czyli George'a do najniższej, czyli Ginny. Dziewczyna siedząc na łóżku zaczęła wpatrywać się w tajemniczy uśmiech jednego z braci. Dotknęła lekko zdjęcia w miejscu gdzie była jego twarz. Już za parę dni pójdzie z tym chłopakiem do kina, później spędzi z nim całe wakacje, a później znów będą razem w szkole.
Usłyszała ciche pukanie do drzwi, lecz nie dotarło do niej to, że ktoś chce wejść. Osoba stojąca po drogiej stronie drzwi nie czekała na odpowiedź, lecz weszła od razu.
- Hermiono, co robisz?- To była mama dziewczyny.
- Rozpakowuję się, mamo. - Hermiona pośpiesznie odłożyła zdjęcie.
- Może ci pomóc.
- Nie dziękuję, poradzę sobie- odpowiedziała Hermiona, uśmiechając się do mamy.
- Mam taki pomysł, może spędzimy razem sobotę, co ty na to?
- Niestety w sobotę jestem umówiona do kina z przyjaciółmi.
- Harry'm i Ronem?- spytała mama.
- Nie, z Ginny, Georgem i Fredem.
- No dobrze, a pomogłabyś mi w piątek wieczorem upiec sernik?
- No pewnie, mamo.
- Dobra, to nie przeszkadzam ci.- mama wyszła z pokoju.
Hermiona zaczęła dalsze układanie rzeczy w szafkach. Po skończeniu napisała list do przyjaciółki.
                                                 Droga Ginny,
Ja dotarłam już do domu, a ty? Zaraz biorę się za wybieranie filmu, na który pójdziemy. Nie mogę się doczekać tego wspólnego wyjścia. Może po kinie pójdziemy, na jakiś koktajl do baru mlecznego?                                                                                                                                                                                                              Pozdrawiam, Hermiona
Wysłała sowę, a na odpowiedź czekała tylko pół godziny.
                       
                                                 Droga Hermiono,
My już dawno jesteśmy w domu, wybierz jakiś ciekawy film. Cieszysz się, że idziesz z Fredem do kina, prawda? Postaram się abyś obok niego usiadła. Chłopaki zgodzili się, abyśmy spędzili razem czas także po kinie. Są bardzo podekscytowani tym wyjściem, w końcu nigdy nie byli w kinie (tak samo jak ja).                                                                                                                                                                        Całusy, Ginny.
Hermiona przeczytała wiadomość, po czym zeszła na dół, aby pogadać chwilę z rodzicami. Siedzieli razem przy stole w kuchni i pili zieloną herbatę. Rozmawiali o tym co działo się u Hermiony, a co u jej rodziców przez te dziesięć miesięcy.
W piątkowy wieczór Hermiona upiekła z mamą pyszny sernik. Po kolacji poszła do swojego pokoju i zaczęła wybierać ciuchy, w jakie ubierze się do jutrzejszego kina. Wybrała letnią sukienkę sięgającą do kolana. Położyła się pełna nadziei, że jutro wydarzy się coś ciekawego.
Obudziła się bardzo wcześnie, już o 8. Zeszła do kuchni, gdzie już czekały na nią tosty. Po zjedzonym śniadaniu wzięła się za czytanie książki, lecz nie pocieszyła się tym długo, gdyż do jej okna zapukał Errol. Dziewczyna otworzyła okno i odwiązała z jego nóżki mały liścik.

                                               Droga Hermiono!
Może chcesz, abyśmy po ciebie przyszli? Z twojego domu razem wybralibyśmy się do kina (musisz nas tam zaprowadzić). Ja, Ginny i George czekamy na szybką odpowiedź
                                                                                              Pozdrawiam, Fred.

Hermiona była całkowicie zdziwiona. To Fred napisał do niej ten list. Nie Ginny, jej najlepsza przyjaciółka, nie George, jej bliski kolega, tylko akurat Fred, czyżby to jego pomysł, aby po nią przyszli? Najwidoczniej tak, skoro to on pisze.
                                      Drogi Fredzie!
Dobry pomysł, przyjdźcie po mnie, to razem wybierzemy się na miejsce. Będę na was czekała o godzinie 11. To do zobaczenia za dwie godziny.                                                                                                                                                 Pozdrawiam, Hermiona

Przypięła liścik do małej nóżki Errola, po czym wypuściła go. Obawiała się, że może się trochę spóźnić, w końcu to Errol, na miejscu Weasley'ów wysłała by inną sowę, na pewno jakąś mają. Była już godzina 10, co oznaczało, że musi zacząć prostować włosy, jeśli chce zdążyć do przyjścia przyjaciół. Chciała wyglądać inaczej niż zwykle, dlatego prostowała  tego dnia włosy, mając cichą nadzieję, że Fred zauważy jakąś zmianę.
Po wyprostowaniu włosów chciała jeszcze pomalować paznokcie, lecz ktoś zapukał do drzwi. Spojrzała na zegar. Za pięć 11. To na pewno Weasley'e już przyszli. A ona musiała sie jeszcze ubrać. Była w piżamie. Rodzice wyszli, a ona była sama w domu. Zeszła na dół i otworzyła drzwi.
- Cześć Hermiono! Widzę, że jeszcze nie ubrana, a już prawie 11- powiedziała Ginny.
- Cześć. Właśnie miałam się ubierać- uśmiechnęła się do przyjaciół.
- Ładnie wyglądasz w prostych włosach.- powiedział Fred, a dziewczyna się zarumieniła. Miała nadzieję, że nikt tego nie zauważył.
Poprosiła, aby chwilę na nią poczekali w salonie, a ona się ubierze. Bliźniakom włączyła program rozrywkowy w telewizji (oczywiście byli podekscytowani, gdyż nie widzieli wcześniej telewizora), a Ginny poszła z Hermioną do jej pokoju. Gdy Hermiona się ubrała i pociągnęła lekko rzęsy tuszem zeszły na dół. Bracia siedzieli na dywanie przed telewizorem i z zaciekawieniem wpatrywali się w teleturniej.
- No, idziemy chłopaki- powiedziała Hermiona.
- Już już, poczekaj chwilkę- odparł jeden z bliźniaków, dziewczyna nie była pewna który to powiedział, gdyż siedzieli do dziewczyn plecami.
- No chodźcie! Bo się spóźnimy!- Hermiona stanęła tuż przed nimi i wyłączyła telewizor.
- Oj Hermiono! To było ciekawe!- powiedział z pretensją w głosie Fred.
- W kinie też będziesz miał ciekawe filmy.
- No dobra...- odpowiedział rudzielec i wyszedł do przedpokoju, aby założyć buty.
- Jaki film wybrałaś?- spytała Ginny.
- Pójdziemy na maraton komedii, dopiero w trakcie dowiemy się , co puszczą.
- O której w ogóle zaczyna się ten maraton?- zapytał George.
- O 17.
- To co będziemy robili do tej godziny?- spytała zdziwiona Ginny.
- Będziemy się włóczyli po mieście.
Wyszli z domu i poszli do centrum miasta. Rodzeństwo czasem bywało z ojcem w mieście, lecz nie znało go tak dobrze jak Hermiona. Zaprowadziła ich do swojej ulubionej księgarni, poszła z Ginny do sklepu z butami (chłopcy poczekali na ławce, przed sklepem), gdzie Hermiona kupiła za namową przyjaciółki granatowe buty na wysokim obcasie, które pasowały do sukienki, którą miała w domu, Ginny zaś kupiła takie same, lecz czarne buty.
Przespacerowali się po rynku, po czym kupili lody i poszli do parku. Rozmawiali i śmiali się tak długo, że prawie zapomnieli o kinie. Na korytarz kinowy dotarli o godzinie 16.50.
- Czekają nas trzy filmy- powiedziała Hermiona.
- A wiemy chociaż jakie to mają być gatunki?- spytała Ginny.
- Każdy inny- odrzekła Hermiona.
Kupili popcorn i weszli na salę. George usiadł jako pierwszy na jednym z kupionych miejsc, obok niego usiadł drugi bliźniak. Hermiona została wypchnięta przez Ginny na miejsce obok Freda, Ginny usiadła z brzegu. Pierwszy film okazał się być komedią. Gdy tylko się skończył wyszli do toalety, za prośbą Ginny. Do toalety wszedł również George, natomiast Hermiona i Fred czekali na korytarzu.
- Jak podobał ci się film?- zagaiła Hermiona.
- Fajny był, ciekawe co puszczą następne- odpowiedział Fred.- Jak myślisz, o której wyjdziemy?
- Około 11 w nocy. Może przenocujecie dzisiaj u mnie? Przecież ja w domu nie mam proszku Fiu, więc jak byście wrócili?
- W sumie to dobry pomysł, tylko musimy jeszcze namówić Ginny i George'a.
- Sądzę, że Ginny na pewno się zgodzi, George też chyba nie powinien stawiać oporu, tylko musimy wysłać sowę do waszej mamy, żeby sie nie matwiła.
- Dobrze, to jak wrócimy z kina, to do niej napiszę.
- Mogę poprosić moją mamę, aby zrobiła to teraz.
- No dobrze- zgodził sie Fred, był lekko zdziwiony, zastanawiał się, jak Hermiona skontaktuje się teraz z mamą.
Dziewczyna wyjęła z kieszeni komórkę, której używała w wakacje, i zadzwoniła do mamy.
- Posłuchaj, mamo, dzisiaj zanocują u nas moi przyjaciele, bo nie chcę aby wracali nocą do domu, gdyż mają dość daleko. I mam taką prośbę, żebyś poszła do mojego pokoju, napisała list do pani Weasley, przypięła go do nóżki mojej sowy i ją wypuściła przez okno, ona będzie wiedziała gdzie lecieć... Tak mamo, to ma być list w stylu "od ciebie"... Dziękuję mamo... Wrócimy około 23... No do zobaczenia... pa.- rozłączyła się
- To był telefon?- zapytał Fred.
- Tak.- odpowiedziała dziewczyna.
- Tata mi o nich opowiadał.
Ginny i George właśnie wyszli z łazienki. Hermiona od razu poinformowała ich o nocowaniu. Zareagowali entuzjastycznie.
                                                             ***
Szli ciemną uliczką, przy której stał dom państwa Granger. Gdy weszli do domu, rodzice Hermiony już spali, więc nastolatkowie, jak najciszej się dało weszli po schodach na górę, do pokoju Hermiony. Mama dziewczyny położyła na jej biurku małą paczuszkę, oraz karteczkę z napisem:
              Pani Weasley za pomocą sowy wysłała twoim przyjaciołom piżamy,
                        biedny ptak ledwo dotarł z tym na miejsce. Zjedzcie kolację i idźcie spać.

- Wasza mama wysłała piżamy, abyście mieli w czym spać. - podała bliźniakom i Ginny ich stroje do spania.- Ginny, ty pójdź do łazienki na dole, ja pójdę do sąsiedniego pokoju, a ty, George, do pokoju naprzeciwko, Fred przebierze się tutaj, szybciej to pójdzie, niż gdyby każdy po kolei miał się przebierać w łazience. Ginny, zaprowadzić cię do łazienki, czy wiesz, które to drzwi?
- Wiem, wiem, to ja już schodzę.- Ginny wzięła swoją piżamę i zeszła do łazienki.
Gdy wszyscy byli przebrani, Hermiona postanowiła wyciągnąć z garderoby łóżko polowe, gdyż na jej łóżku mieściły trzy osoby. Łóżko było dość ciężkie, jak dla czternastolatki, więc pomogli jej Fred i George. Dziewczyna postawiła łóżko tuż obok swojego i oznajmiła, że ona będzie na nim spała.
- Hermiono, śpij w swoim łóżku, mi takie wystarczy- Fred zaofiarował się do spania na polowym łóżku.
Niestety Hermiona była nieugięta i Fred ostatecznie przystanął na jej naleganie. Siedzieli wszyscy na łóżku jeszcze przez dwie godziny i rozmawiali, natomiast to co Hermiona zobaczyła rano, kompletnie ją zaskoczyło...

I jak się podoba? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz