piątek, 31 maja 2013

Rozdział III

Rozdział III

"Nieśmiałość jest wielkim grzechem wobec miłości""

Leżała na swoim łóżku tuż obok Freda, mało tego, jej głowa, spoczywała na ramieniu rudzielca. Hermiona szybko odsunęła się od chłopaka, mając nadzieję, że go nie obudzi, ale ten już nie spał.
-Jak ci się spało?- zapytał Fred.
- To ja chyba powinnam zadać to pytanie, w końcu jesteśmy w moim domu, ale dziękuję, dobrze, a tobie?
- Też, przez prawie całą noc się nie poruszyłaś.
W tej chwili przypomniało jej się, że miała spać na łóżku polowym. Zauważyła, że Ginny śpi na łóżku i domyśliła się, że George zajął jej miejsce.
- Jak to się stało, że spałam na moim łóżku?- zapytała szeptem Hermiona, aby nie zbudzić pozostałej dwójki, która jeszcze spała, położyła się znowu, to samo zrobił Fred.
- Rozmawialiśmy jeszcze do późna, zasnęłaś i nie chcieliśmy cię budzić, ja chciałem spać na łóżku polowym, ale ułożyłaś się na moim ramieniu, więc George się tam położył.
- Nie przeszkadzałam ci?- spytała przyjaciela, lekko rumieniąc się.
- Nie, też szybko usnąłem.
- Fred, czy Ron nie był smutny z tego powodu, że idziemy do kina i nie zabieramy go ze sobą?
- Chyba nie, poza tym miał zajęcie, mama kazała mu odgnomić ogródek.
Leżeli chwilę w milczeniu. Fred dopiero teraz zauważył jak Hermiona jest piękna. Zauważył, że ma ciemnobrązowe oczy i delikatne rysy twarzy, nigdy tego widział. Mały kosmyk włosów spadł na jej twarz, co tylko dodawało jej uroku. Dopiero po paru sekundach dotarło do niego, że dziewczyna coś mówi.
- Możesz powtórzyć?- zapytał zmieszany.
- Jesteś może już głodny?
- Nie no coś ty, wczoraj przecież zjedliśmy dużą kolację.
- Mówisz tak na kanapkę z serem?- zdziwiła się Hermiona.
- Ja się najadłem. Tylko... wskażesz mi drogę do toalety?- zapytał.
- No pewnie, chodź.
Wstali z łóżka i podeszli do schodów. Usłyszeli rozmowę.
- O, babcia przyszła- szepnęła Hermiona.
- Co?! A ja w piżamie mam tam zejść? Nie ma mowy, najpierw się ubiorę...
- Fred... już nie przesadzaj, możesz tak zejść...- było już za późno, gdyż Fred wchodził do pokoju po swoje ubrania.
- Idę się ubrać do pokoju, w którym wczoraj był George, poczekaj chwilkę.
Gdy tylko wyszedł z pokoju zeszli na dół.
- Cześć babciu!- Hermiona podeszła do kobiety i pocałowała ją w policzek.
- Dzień dobry- powiedział Fred.
- To tamte drzwi- Hermiona wskazała mu drogę, Fred wszedł do łazienki.
- Co to za miły chłopiec? Twój chłopak?- zapytała babcia.
- Nie! Babciu to mój przyjaciel ze szkoły!- odpowiedziała szybko Hermiona.
- A szkoda, bo wygląda bardzo przyjemnie. Nocował tu dzisiaj?- dopytywała babcia.
- Tak, oprócz Freda był jest jeszcze na górze jego brat bliźniak, George, i siostra, Ginny.
- Nareszcie poznałam, jednego z twoich przyjaciół- uśmiechnęła się do wnuczki kobieta.
- Co u ciebie, babciu?
- Wszystko dobrze, kiedy do mnie zajrzysz?
- Gdy będą święta Bożego Narodzenia to obiecuję, że przyjadę. Akurat będę miała wolne.
- No dobrze, ale mam nadzieję, że nie będziesz się uczyła tych wszystkich dziwnych zaklęć i tak dalej, tylko spędzimy razem czas?- Babcia Hermiony jako jedna z nielicznych wiedziała czego uczy się dziewczyna.
- Babciu, będę tylko tobą się zajmowała- obiecała Hermiona.
W tym momencie wyszedł Fred.
- To my już pójdziemy na górę.- Powiedziała Hermiona i weszli na schody.
Ginny już nie spała, oglądała książkę, którą Hermiona właśnie czytała.
- Gdzie byliście?- Od razu zapytała Ruda.
- W toalecie.
- Razem?!
- Nie, Fred był w toalecie ale ja musiałam mu wskazać drogę!- odpowiedziała Hermiona.
- Przyjeżdżasz do nas już dziś, prawda?- zapytała z nadzieją w głosie dziewczyna.
- Myślę, że tak...
- Hermiono, proszę...
- No dobra, przyjadę.
- To fajnie!
W tym momencie obudził się George.
- Cześć- powiedział- czy tylko ja jeszcze śpię?- zapytał.
- Chyba spałeś- odpowiedział Fred- i tak, tylko ty, więc już wstawaj!
George zwlekł się z łóżka. Zaczęli sprzątać, chcieli jeszcze wyjść na miasto. Ubrali się i poszli robić śniadanie. Okazało się, że mama Hermiony zrobiła im jajecznicę.
- Mamo! Jadę dziś do państwa Weasley'ów.- Krzyknęła dziewczyna w stronę mamy.
- Już? Myślałam, że twoi znajomi zostaną na jeszcze jedną noc.
- W sumie to może zostaniecie? Poszlibyśmy jeszcze gdzieś, a jutro byśmy pojechali do was?- zwróciła się do przyjaciół.
- No w sumie to czemu nie?- odpowiedział prawie bez zastanowienia Fred.
- Ok, czyli dzisiaj zostajecie.- powiedziała uradowana Hermiona.
Ginny i George też się ucieszyli, że spędzą jeszcze trochę czasu w innym środowisku. Mugolskim środowisku.
Gdy tylko zjedli śniadanie, ustalili, że dzisiaj pójdą nad jezioro, trochę się pokąpać, gdyż było okropnie ciepło.
- Jest tylko problem kostiumów kąpielowych.- Zauważył George.
- No tak, może po prostu kupimy gdzieś po drodze, kostiumy nie są drogie- Ginny jak zwykle była gotowa na zakupy.
Od razu poszli się ubrać, aby jak najwcześniej wyjść z domu. Już godzinę później byli w drodze nad jezioro. Parę przecznic wcześniej kupili kostiumy, a teraz jechali na miejsce autobusem. Gdy tylko dotarli na miejsce poszli do przebieralni.
Przyjaciele rozłożyli na piasku koc i usiedli na nim rozmawiając o planach na tegoroczne wakacje. Fred, George i Ginny wspominali pobyt w Grecji. Hermiona opowiedziała przyjaciołom kolonie, na których była dwa lata temu we Francji. Po rozmowie Fred i George poszli do wody, natomiast Ginny i Hermiona leżały na kocu, opalały się i rozmawiały o sprawach, których nie chciały poruszać przy chłopakach.
- Jak myślisz, kiedy przyjedzie Harry?- zapytała Ginny.
- Zdaje mi się, że niedługo, bo nie ma lekko u Dursley'ów.
- Fajnie by było, gdyby przyjechał jak najszybciej.
- No pewnie, nie widzieliśmy się jakieś dwa, trzy tygodnie a ja już za nim tęsknie- powiedziała Hermiona. Spojrzała na chłopców. Bawili się w najlepsze.
- I jak ci się podobało wczoraj?
- To ja chyba powinnam o to spytać, to wy u mnie nocowaliście.
- No dobra, mów jak się siedziało obok Freda.
- Zwyczajnie... poczęstował mnie popcornem.
- Myślałam, że ciekawsza będzie twoja odpowiedź, ale dobra, nie naciskam.
Bliźniacy wrócili i usiedli obok Hermiony i Ginny.
- Spalicie się na tym słońcu, dziewczynki.- powiedział George, uśmiechając się szeroko do siostry i przyjaciółki.
- Ja wolę nie wchodzić do wody, bo nie umiem pływać.
- Naprawdę?!- zawołali razem Fred i George.
- To chodź, nauczę cię- zaproponował Fred.
- No nie wiem...
- Chodź, Hermiono, nie bój się.- wyciągnął rękę w stronę dziewczyny.

Szatynka niepewnie wstała i poszła z rudzielcem do wody. Ginny i George zostali na kocu i przyglądali się staraniom Freda, chcącego nauczyć przyjaciółkę pływania.
- Ale ona ślicznie wygląda.
- Coś ty powiedział?!- wykrzyknęła zdziwiona Ginny.
- Nie, nic, nie ważne...
- George, powtórz, czy ja się przesłyszałam?!
- Nie, Ginny, dobrze usłyszałaś, podoba mi się Hermiona.- Skapitulował chłopak.
- George... od kiedy?- zapytała żałośnie siostra. Chciała, aby jej przyjaciółka w końcu chodziła z Fredem, ale nigdy nie spodziewałaby się tego, że George'owi może podobać się Hermiona.
- Od roku.
- I nawet nie starałeś się zwrócić na nią swojej uwagi?!- dziewczyna była oszołomiona. Nie docierało to do niej, w ciągu tego roku, Hermionie zaczął podobać się Fred, a brat bliźniak chłopaka zaczął się w niej wręcz zakochiwać. Spojrzała na George'a i zauważyła błysk w oku chłopaka, patrzył na Hermionę z tęsknotą. Wyglądał, jakby kochał dziewczynę od zawsze, od kiedy ją poznał. Od chwili, gdy na nią spojrzał. "Jak ja mogłam tego wcześniej nie zauważyć?"- pomyślała Ginny...


Proszę was, komentujcie, bo nie wiem co sądzicie, nie wiem co wam się podoba, a co nie, nawet nie wiem, czy ktoś czyta... proszę was zostawcie po sobie jakiś ślad :)

2 komentarze:

  1. Odjazd! To słodkie <3 Hermiona śpiąca obok Freda. I zakochany George <3

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo, bardzo mi się podoba :)!
    Pisz dalej. + wpadnij do mnie ;;)

    OdpowiedzUsuń