piątek, 31 maja 2013

Trochę informacji ode mnie

Więc tak kochani, chciałam was o czymś poinformować w związku z rozdziałem, który przed chwilą dodałam :) Chodzi mi o to, że niektóre rzeczy wogóle będą odbiegały od książki, tak jak to, że George kocha Hermionę, zazwyczaj w opowiadaniach o Fremione czytałam o rywalizacji Rona z Fredem, ale nie chciałam byc taka jak reszta, dlatego właśnie trochę pozmieniałam :) i jeszcze chciałam dodać, że prawdopodobnie nie będę wprowadzała wątku meczu Quiddichta, ale co do tego to jeszcze nie jestem pewna, chciałabym was jeszcze poinformować, że rozdziały będę starała się dodawać co dwa tygodnie w piątki :P To chyba wszytko, co chciałam wam powiedzieć

PS. Bardzo proszę, komentujcie :)

Rozdział III

Rozdział III

"Nieśmiałość jest wielkim grzechem wobec miłości""

Leżała na swoim łóżku tuż obok Freda, mało tego, jej głowa, spoczywała na ramieniu rudzielca. Hermiona szybko odsunęła się od chłopaka, mając nadzieję, że go nie obudzi, ale ten już nie spał.
-Jak ci się spało?- zapytał Fred.
- To ja chyba powinnam zadać to pytanie, w końcu jesteśmy w moim domu, ale dziękuję, dobrze, a tobie?
- Też, przez prawie całą noc się nie poruszyłaś.
W tej chwili przypomniało jej się, że miała spać na łóżku polowym. Zauważyła, że Ginny śpi na łóżku i domyśliła się, że George zajął jej miejsce.
- Jak to się stało, że spałam na moim łóżku?- zapytała szeptem Hermiona, aby nie zbudzić pozostałej dwójki, która jeszcze spała, położyła się znowu, to samo zrobił Fred.
- Rozmawialiśmy jeszcze do późna, zasnęłaś i nie chcieliśmy cię budzić, ja chciałem spać na łóżku polowym, ale ułożyłaś się na moim ramieniu, więc George się tam położył.
- Nie przeszkadzałam ci?- spytała przyjaciela, lekko rumieniąc się.
- Nie, też szybko usnąłem.
- Fred, czy Ron nie był smutny z tego powodu, że idziemy do kina i nie zabieramy go ze sobą?
- Chyba nie, poza tym miał zajęcie, mama kazała mu odgnomić ogródek.
Leżeli chwilę w milczeniu. Fred dopiero teraz zauważył jak Hermiona jest piękna. Zauważył, że ma ciemnobrązowe oczy i delikatne rysy twarzy, nigdy tego widział. Mały kosmyk włosów spadł na jej twarz, co tylko dodawało jej uroku. Dopiero po paru sekundach dotarło do niego, że dziewczyna coś mówi.
- Możesz powtórzyć?- zapytał zmieszany.
- Jesteś może już głodny?
- Nie no coś ty, wczoraj przecież zjedliśmy dużą kolację.
- Mówisz tak na kanapkę z serem?- zdziwiła się Hermiona.
- Ja się najadłem. Tylko... wskażesz mi drogę do toalety?- zapytał.
- No pewnie, chodź.
Wstali z łóżka i podeszli do schodów. Usłyszeli rozmowę.
- O, babcia przyszła- szepnęła Hermiona.
- Co?! A ja w piżamie mam tam zejść? Nie ma mowy, najpierw się ubiorę...
- Fred... już nie przesadzaj, możesz tak zejść...- było już za późno, gdyż Fred wchodził do pokoju po swoje ubrania.
- Idę się ubrać do pokoju, w którym wczoraj był George, poczekaj chwilkę.
Gdy tylko wyszedł z pokoju zeszli na dół.
- Cześć babciu!- Hermiona podeszła do kobiety i pocałowała ją w policzek.
- Dzień dobry- powiedział Fred.
- To tamte drzwi- Hermiona wskazała mu drogę, Fred wszedł do łazienki.
- Co to za miły chłopiec? Twój chłopak?- zapytała babcia.
- Nie! Babciu to mój przyjaciel ze szkoły!- odpowiedziała szybko Hermiona.
- A szkoda, bo wygląda bardzo przyjemnie. Nocował tu dzisiaj?- dopytywała babcia.
- Tak, oprócz Freda był jest jeszcze na górze jego brat bliźniak, George, i siostra, Ginny.
- Nareszcie poznałam, jednego z twoich przyjaciół- uśmiechnęła się do wnuczki kobieta.
- Co u ciebie, babciu?
- Wszystko dobrze, kiedy do mnie zajrzysz?
- Gdy będą święta Bożego Narodzenia to obiecuję, że przyjadę. Akurat będę miała wolne.
- No dobrze, ale mam nadzieję, że nie będziesz się uczyła tych wszystkich dziwnych zaklęć i tak dalej, tylko spędzimy razem czas?- Babcia Hermiony jako jedna z nielicznych wiedziała czego uczy się dziewczyna.
- Babciu, będę tylko tobą się zajmowała- obiecała Hermiona.
W tym momencie wyszedł Fred.
- To my już pójdziemy na górę.- Powiedziała Hermiona i weszli na schody.
Ginny już nie spała, oglądała książkę, którą Hermiona właśnie czytała.
- Gdzie byliście?- Od razu zapytała Ruda.
- W toalecie.
- Razem?!
- Nie, Fred był w toalecie ale ja musiałam mu wskazać drogę!- odpowiedziała Hermiona.
- Przyjeżdżasz do nas już dziś, prawda?- zapytała z nadzieją w głosie dziewczyna.
- Myślę, że tak...
- Hermiono, proszę...
- No dobra, przyjadę.
- To fajnie!
W tym momencie obudził się George.
- Cześć- powiedział- czy tylko ja jeszcze śpię?- zapytał.
- Chyba spałeś- odpowiedział Fred- i tak, tylko ty, więc już wstawaj!
George zwlekł się z łóżka. Zaczęli sprzątać, chcieli jeszcze wyjść na miasto. Ubrali się i poszli robić śniadanie. Okazało się, że mama Hermiony zrobiła im jajecznicę.
- Mamo! Jadę dziś do państwa Weasley'ów.- Krzyknęła dziewczyna w stronę mamy.
- Już? Myślałam, że twoi znajomi zostaną na jeszcze jedną noc.
- W sumie to może zostaniecie? Poszlibyśmy jeszcze gdzieś, a jutro byśmy pojechali do was?- zwróciła się do przyjaciół.
- No w sumie to czemu nie?- odpowiedział prawie bez zastanowienia Fred.
- Ok, czyli dzisiaj zostajecie.- powiedziała uradowana Hermiona.
Ginny i George też się ucieszyli, że spędzą jeszcze trochę czasu w innym środowisku. Mugolskim środowisku.
Gdy tylko zjedli śniadanie, ustalili, że dzisiaj pójdą nad jezioro, trochę się pokąpać, gdyż było okropnie ciepło.
- Jest tylko problem kostiumów kąpielowych.- Zauważył George.
- No tak, może po prostu kupimy gdzieś po drodze, kostiumy nie są drogie- Ginny jak zwykle była gotowa na zakupy.
Od razu poszli się ubrać, aby jak najwcześniej wyjść z domu. Już godzinę później byli w drodze nad jezioro. Parę przecznic wcześniej kupili kostiumy, a teraz jechali na miejsce autobusem. Gdy tylko dotarli na miejsce poszli do przebieralni.
Przyjaciele rozłożyli na piasku koc i usiedli na nim rozmawiając o planach na tegoroczne wakacje. Fred, George i Ginny wspominali pobyt w Grecji. Hermiona opowiedziała przyjaciołom kolonie, na których była dwa lata temu we Francji. Po rozmowie Fred i George poszli do wody, natomiast Ginny i Hermiona leżały na kocu, opalały się i rozmawiały o sprawach, których nie chciały poruszać przy chłopakach.
- Jak myślisz, kiedy przyjedzie Harry?- zapytała Ginny.
- Zdaje mi się, że niedługo, bo nie ma lekko u Dursley'ów.
- Fajnie by było, gdyby przyjechał jak najszybciej.
- No pewnie, nie widzieliśmy się jakieś dwa, trzy tygodnie a ja już za nim tęsknie- powiedziała Hermiona. Spojrzała na chłopców. Bawili się w najlepsze.
- I jak ci się podobało wczoraj?
- To ja chyba powinnam o to spytać, to wy u mnie nocowaliście.
- No dobra, mów jak się siedziało obok Freda.
- Zwyczajnie... poczęstował mnie popcornem.
- Myślałam, że ciekawsza będzie twoja odpowiedź, ale dobra, nie naciskam.
Bliźniacy wrócili i usiedli obok Hermiony i Ginny.
- Spalicie się na tym słońcu, dziewczynki.- powiedział George, uśmiechając się szeroko do siostry i przyjaciółki.
- Ja wolę nie wchodzić do wody, bo nie umiem pływać.
- Naprawdę?!- zawołali razem Fred i George.
- To chodź, nauczę cię- zaproponował Fred.
- No nie wiem...
- Chodź, Hermiono, nie bój się.- wyciągnął rękę w stronę dziewczyny.

Szatynka niepewnie wstała i poszła z rudzielcem do wody. Ginny i George zostali na kocu i przyglądali się staraniom Freda, chcącego nauczyć przyjaciółkę pływania.
- Ale ona ślicznie wygląda.
- Coś ty powiedział?!- wykrzyknęła zdziwiona Ginny.
- Nie, nic, nie ważne...
- George, powtórz, czy ja się przesłyszałam?!
- Nie, Ginny, dobrze usłyszałaś, podoba mi się Hermiona.- Skapitulował chłopak.
- George... od kiedy?- zapytała żałośnie siostra. Chciała, aby jej przyjaciółka w końcu chodziła z Fredem, ale nigdy nie spodziewałaby się tego, że George'owi może podobać się Hermiona.
- Od roku.
- I nawet nie starałeś się zwrócić na nią swojej uwagi?!- dziewczyna była oszołomiona. Nie docierało to do niej, w ciągu tego roku, Hermionie zaczął podobać się Fred, a brat bliźniak chłopaka zaczął się w niej wręcz zakochiwać. Spojrzała na George'a i zauważyła błysk w oku chłopaka, patrzył na Hermionę z tęsknotą. Wyglądał, jakby kochał dziewczynę od zawsze, od kiedy ją poznał. Od chwili, gdy na nią spojrzał. "Jak ja mogłam tego wcześniej nie zauważyć?"- pomyślała Ginny...


Proszę was, komentujcie, bo nie wiem co sądzicie, nie wiem co wam się podoba, a co nie, nawet nie wiem, czy ktoś czyta... proszę was zostawcie po sobie jakiś ślad :)

wtorek, 7 maja 2013

Rodział II

Witam! Nareszcie dodaję kolejny rozdział, trochę dłuższy, mam nadzieję, że się Wam spodoba :) i proszę, komentujcie, bo wtedy wiem co zmienić, co dodać, co poprawić :D

Rozdział II


"Człowiek szuka miłości, bo w głębi serca wie, że tylko miłość może uczynić go szczęśliwym"

Hermiona, Ginny, Harry i Ron siedzieli w jednym przedziale w pociągu Hogwart-Londyn. Przez całą drogę rozmawiali o tym, co będą robili w wakacje. Hermiona miała przyjechać do domu rudzielców po dwóch tygodniach, które chciała spędzić z rodzicami. W ciągu tych dwóch tygodni dziewczyny miały pójść z bliźniakami do kina. Hermiona oczywiście miała wybrać film, bo jak stwierdziło rodzeństwo ona lepiej się na tym zna. Miał również do Nory przyjechać Harry, z tego powodu natomiast cieszyła się Ginny.
Na peronie zaczęli się żegnać. Mimo tego, że spędzą razem prawie całe wakacje i tak wiedzieli, że będą za sobą tęsknić. Hermiona wróciła do domu wraz z rodzicami. Przez całą drogę opowiadała im o tym co działo się w szkole oraz o jej planach na wakacje. Oczywiście niektóre elementy ominęła, aby jej rodzice się zbyt nie martwili.
W domu, po zjedzeniu obiadu, Hermiona od razu poszła do swojego pokoju, żeby się rozpakować. Z kufra wyjęła wspólne zdjęcie, którym była wraz z Harrym, Ronem, Ginny i bliźniakami. Zdjęcie to zrobiła mama rudzielców. Stali na nim w rządku, od najwyższego, czyli George'a do najniższej, czyli Ginny. Dziewczyna siedząc na łóżku zaczęła wpatrywać się w tajemniczy uśmiech jednego z braci. Dotknęła lekko zdjęcia w miejscu gdzie była jego twarz. Już za parę dni pójdzie z tym chłopakiem do kina, później spędzi z nim całe wakacje, a później znów będą razem w szkole.
Usłyszała ciche pukanie do drzwi, lecz nie dotarło do niej to, że ktoś chce wejść. Osoba stojąca po drogiej stronie drzwi nie czekała na odpowiedź, lecz weszła od razu.
- Hermiono, co robisz?- To była mama dziewczyny.
- Rozpakowuję się, mamo. - Hermiona pośpiesznie odłożyła zdjęcie.
- Może ci pomóc.
- Nie dziękuję, poradzę sobie- odpowiedziała Hermiona, uśmiechając się do mamy.
- Mam taki pomysł, może spędzimy razem sobotę, co ty na to?
- Niestety w sobotę jestem umówiona do kina z przyjaciółmi.
- Harry'm i Ronem?- spytała mama.
- Nie, z Ginny, Georgem i Fredem.
- No dobrze, a pomogłabyś mi w piątek wieczorem upiec sernik?
- No pewnie, mamo.
- Dobra, to nie przeszkadzam ci.- mama wyszła z pokoju.
Hermiona zaczęła dalsze układanie rzeczy w szafkach. Po skończeniu napisała list do przyjaciółki.
                                                 Droga Ginny,
Ja dotarłam już do domu, a ty? Zaraz biorę się za wybieranie filmu, na który pójdziemy. Nie mogę się doczekać tego wspólnego wyjścia. Może po kinie pójdziemy, na jakiś koktajl do baru mlecznego?                                                                                                                                                                                                              Pozdrawiam, Hermiona
Wysłała sowę, a na odpowiedź czekała tylko pół godziny.
                       
                                                 Droga Hermiono,
My już dawno jesteśmy w domu, wybierz jakiś ciekawy film. Cieszysz się, że idziesz z Fredem do kina, prawda? Postaram się abyś obok niego usiadła. Chłopaki zgodzili się, abyśmy spędzili razem czas także po kinie. Są bardzo podekscytowani tym wyjściem, w końcu nigdy nie byli w kinie (tak samo jak ja).                                                                                                                                                                        Całusy, Ginny.
Hermiona przeczytała wiadomość, po czym zeszła na dół, aby pogadać chwilę z rodzicami. Siedzieli razem przy stole w kuchni i pili zieloną herbatę. Rozmawiali o tym co działo się u Hermiony, a co u jej rodziców przez te dziesięć miesięcy.
W piątkowy wieczór Hermiona upiekła z mamą pyszny sernik. Po kolacji poszła do swojego pokoju i zaczęła wybierać ciuchy, w jakie ubierze się do jutrzejszego kina. Wybrała letnią sukienkę sięgającą do kolana. Położyła się pełna nadziei, że jutro wydarzy się coś ciekawego.
Obudziła się bardzo wcześnie, już o 8. Zeszła do kuchni, gdzie już czekały na nią tosty. Po zjedzonym śniadaniu wzięła się za czytanie książki, lecz nie pocieszyła się tym długo, gdyż do jej okna zapukał Errol. Dziewczyna otworzyła okno i odwiązała z jego nóżki mały liścik.

                                               Droga Hermiono!
Może chcesz, abyśmy po ciebie przyszli? Z twojego domu razem wybralibyśmy się do kina (musisz nas tam zaprowadzić). Ja, Ginny i George czekamy na szybką odpowiedź
                                                                                              Pozdrawiam, Fred.

Hermiona była całkowicie zdziwiona. To Fred napisał do niej ten list. Nie Ginny, jej najlepsza przyjaciółka, nie George, jej bliski kolega, tylko akurat Fred, czyżby to jego pomysł, aby po nią przyszli? Najwidoczniej tak, skoro to on pisze.
                                      Drogi Fredzie!
Dobry pomysł, przyjdźcie po mnie, to razem wybierzemy się na miejsce. Będę na was czekała o godzinie 11. To do zobaczenia za dwie godziny.                                                                                                                                                 Pozdrawiam, Hermiona

Przypięła liścik do małej nóżki Errola, po czym wypuściła go. Obawiała się, że może się trochę spóźnić, w końcu to Errol, na miejscu Weasley'ów wysłała by inną sowę, na pewno jakąś mają. Była już godzina 10, co oznaczało, że musi zacząć prostować włosy, jeśli chce zdążyć do przyjścia przyjaciół. Chciała wyglądać inaczej niż zwykle, dlatego prostowała  tego dnia włosy, mając cichą nadzieję, że Fred zauważy jakąś zmianę.
Po wyprostowaniu włosów chciała jeszcze pomalować paznokcie, lecz ktoś zapukał do drzwi. Spojrzała na zegar. Za pięć 11. To na pewno Weasley'e już przyszli. A ona musiała sie jeszcze ubrać. Była w piżamie. Rodzice wyszli, a ona była sama w domu. Zeszła na dół i otworzyła drzwi.
- Cześć Hermiono! Widzę, że jeszcze nie ubrana, a już prawie 11- powiedziała Ginny.
- Cześć. Właśnie miałam się ubierać- uśmiechnęła się do przyjaciół.
- Ładnie wyglądasz w prostych włosach.- powiedział Fred, a dziewczyna się zarumieniła. Miała nadzieję, że nikt tego nie zauważył.
Poprosiła, aby chwilę na nią poczekali w salonie, a ona się ubierze. Bliźniakom włączyła program rozrywkowy w telewizji (oczywiście byli podekscytowani, gdyż nie widzieli wcześniej telewizora), a Ginny poszła z Hermioną do jej pokoju. Gdy Hermiona się ubrała i pociągnęła lekko rzęsy tuszem zeszły na dół. Bracia siedzieli na dywanie przed telewizorem i z zaciekawieniem wpatrywali się w teleturniej.
- No, idziemy chłopaki- powiedziała Hermiona.
- Już już, poczekaj chwilkę- odparł jeden z bliźniaków, dziewczyna nie była pewna który to powiedział, gdyż siedzieli do dziewczyn plecami.
- No chodźcie! Bo się spóźnimy!- Hermiona stanęła tuż przed nimi i wyłączyła telewizor.
- Oj Hermiono! To było ciekawe!- powiedział z pretensją w głosie Fred.
- W kinie też będziesz miał ciekawe filmy.
- No dobra...- odpowiedział rudzielec i wyszedł do przedpokoju, aby założyć buty.
- Jaki film wybrałaś?- spytała Ginny.
- Pójdziemy na maraton komedii, dopiero w trakcie dowiemy się , co puszczą.
- O której w ogóle zaczyna się ten maraton?- zapytał George.
- O 17.
- To co będziemy robili do tej godziny?- spytała zdziwiona Ginny.
- Będziemy się włóczyli po mieście.
Wyszli z domu i poszli do centrum miasta. Rodzeństwo czasem bywało z ojcem w mieście, lecz nie znało go tak dobrze jak Hermiona. Zaprowadziła ich do swojej ulubionej księgarni, poszła z Ginny do sklepu z butami (chłopcy poczekali na ławce, przed sklepem), gdzie Hermiona kupiła za namową przyjaciółki granatowe buty na wysokim obcasie, które pasowały do sukienki, którą miała w domu, Ginny zaś kupiła takie same, lecz czarne buty.
Przespacerowali się po rynku, po czym kupili lody i poszli do parku. Rozmawiali i śmiali się tak długo, że prawie zapomnieli o kinie. Na korytarz kinowy dotarli o godzinie 16.50.
- Czekają nas trzy filmy- powiedziała Hermiona.
- A wiemy chociaż jakie to mają być gatunki?- spytała Ginny.
- Każdy inny- odrzekła Hermiona.
Kupili popcorn i weszli na salę. George usiadł jako pierwszy na jednym z kupionych miejsc, obok niego usiadł drugi bliźniak. Hermiona została wypchnięta przez Ginny na miejsce obok Freda, Ginny usiadła z brzegu. Pierwszy film okazał się być komedią. Gdy tylko się skończył wyszli do toalety, za prośbą Ginny. Do toalety wszedł również George, natomiast Hermiona i Fred czekali na korytarzu.
- Jak podobał ci się film?- zagaiła Hermiona.
- Fajny był, ciekawe co puszczą następne- odpowiedział Fred.- Jak myślisz, o której wyjdziemy?
- Około 11 w nocy. Może przenocujecie dzisiaj u mnie? Przecież ja w domu nie mam proszku Fiu, więc jak byście wrócili?
- W sumie to dobry pomysł, tylko musimy jeszcze namówić Ginny i George'a.
- Sądzę, że Ginny na pewno się zgodzi, George też chyba nie powinien stawiać oporu, tylko musimy wysłać sowę do waszej mamy, żeby sie nie matwiła.
- Dobrze, to jak wrócimy z kina, to do niej napiszę.
- Mogę poprosić moją mamę, aby zrobiła to teraz.
- No dobrze- zgodził sie Fred, był lekko zdziwiony, zastanawiał się, jak Hermiona skontaktuje się teraz z mamą.
Dziewczyna wyjęła z kieszeni komórkę, której używała w wakacje, i zadzwoniła do mamy.
- Posłuchaj, mamo, dzisiaj zanocują u nas moi przyjaciele, bo nie chcę aby wracali nocą do domu, gdyż mają dość daleko. I mam taką prośbę, żebyś poszła do mojego pokoju, napisała list do pani Weasley, przypięła go do nóżki mojej sowy i ją wypuściła przez okno, ona będzie wiedziała gdzie lecieć... Tak mamo, to ma być list w stylu "od ciebie"... Dziękuję mamo... Wrócimy około 23... No do zobaczenia... pa.- rozłączyła się
- To był telefon?- zapytał Fred.
- Tak.- odpowiedziała dziewczyna.
- Tata mi o nich opowiadał.
Ginny i George właśnie wyszli z łazienki. Hermiona od razu poinformowała ich o nocowaniu. Zareagowali entuzjastycznie.
                                                             ***
Szli ciemną uliczką, przy której stał dom państwa Granger. Gdy weszli do domu, rodzice Hermiony już spali, więc nastolatkowie, jak najciszej się dało weszli po schodach na górę, do pokoju Hermiony. Mama dziewczyny położyła na jej biurku małą paczuszkę, oraz karteczkę z napisem:
              Pani Weasley za pomocą sowy wysłała twoim przyjaciołom piżamy,
                        biedny ptak ledwo dotarł z tym na miejsce. Zjedzcie kolację i idźcie spać.

- Wasza mama wysłała piżamy, abyście mieli w czym spać. - podała bliźniakom i Ginny ich stroje do spania.- Ginny, ty pójdź do łazienki na dole, ja pójdę do sąsiedniego pokoju, a ty, George, do pokoju naprzeciwko, Fred przebierze się tutaj, szybciej to pójdzie, niż gdyby każdy po kolei miał się przebierać w łazience. Ginny, zaprowadzić cię do łazienki, czy wiesz, które to drzwi?
- Wiem, wiem, to ja już schodzę.- Ginny wzięła swoją piżamę i zeszła do łazienki.
Gdy wszyscy byli przebrani, Hermiona postanowiła wyciągnąć z garderoby łóżko polowe, gdyż na jej łóżku mieściły trzy osoby. Łóżko było dość ciężkie, jak dla czternastolatki, więc pomogli jej Fred i George. Dziewczyna postawiła łóżko tuż obok swojego i oznajmiła, że ona będzie na nim spała.
- Hermiono, śpij w swoim łóżku, mi takie wystarczy- Fred zaofiarował się do spania na polowym łóżku.
Niestety Hermiona była nieugięta i Fred ostatecznie przystanął na jej naleganie. Siedzieli wszyscy na łóżku jeszcze przez dwie godziny i rozmawiali, natomiast to co Hermiona zobaczyła rano, kompletnie ją zaskoczyło...

I jak się podoba? :)