sobota, 28 września 2013

Rozdział VI

Rozdział VI


„Miłość nie polega na tym, aby wzajemnie sobie się przyglądać, lecz aby patrzeć razem w tym samym kierunku.”

Wszyscy wstali bardzo wcześnie, byli podekscytowani meczem. Jedynie Fred był przygnębiony, zawsze chciał zobaczyć na żywo prawdziwą grę w Quidditcha, a akurat wtedy, gdy miał na tą szansę, musiał złamać nogę. Do tego prześladowała go myśl, że przez niego Hermiona nie obejrzy meczu na żywo. Chociaż ona i tak się tym nie interesowała.
- Ale Hermiono, czy na pewno nie chcesz jechać na mecz? Bo jeśli teraz zmienisz zdanie, to ja mogę zostać z Fredem...- mówiła pani Weasley po raz setny.
- Ależ nie, proszę pani, ja się nie interesuję sportem i naprawdę wolę zostać w domu.
- No dobrze, ale jeśli tylko zmienisz zdanie to powiedz, kochana. Pomyśl jeszcze o tym, masz czas do naszego wyjścia z domu.
- Dobrze, pomyślę, ale jestem pewna, że zostanę.
W tym momencie Hermionę zaatakowała Ginny.
- Proszę cię, zmień zdanie, wolę żebyś ty tam pojechała, nie mama- wyszeptała jej do ucha.
- Ginny, ja lepiej zostanę z Fredem.
- Aha, no dobra- odpowiedziała i odeszła w stronę pani Wesley, która poprosiła ją do pomocy, przy robieniu kanapek. Do nich doszła również Hermiona. Najpierw zrobiły śniadanie, a gdy wszyscy już jedli, Molly przygotowywała kanapki na podróż.
                                                             ***
Hermiona weszła do salonu z książką, miała zamiar trochę poczytać, nauczyła się historii magii, zielarstwa i obrony przed czarną magią więc teraz chciała się chwilę zrelaksować. Na kanapie siedział Fred i zapisywał coś zamaszyście w notesie. Z tego co wiedziała był to notes, w którym on i George wypisywali nowe pomysły na wynalazki, a później je opisywali. Usiadła obok niego.
- Jak noga?
- Boli, ale codziennie jest coraz lepiej- odpowiedział, nie odrywając wzroku od swojego zeszyciku.
- Mhm- mruknęła Hermiona i wzięła się za czytanie. Po pewnym czasie chłopak odłożył notes na stolik.
- Co czytasz?- zapytał.
- "Romeo i Julia", Williama Szekspira.
- Przeczytasz mi kawałek?
- Jeśli chcesz- odpowiedziała dziewczyna i zaczęła od momentu w którym skończyła.
"- Bądź zdrowa! Jeszcze jeden uścisk krótki.
- Już idziesz; o mój drogi! Mój milutki
Muszę mieć co dzień wiadmość o tobie;
A każda chwila równą będzie dobie
Zgrzybieję, licząc podług tej rachuby
Nim cię zobaczę znowu, o mój luby!"
Hermiona zatrzymała się w tym momencie, widząc, że Freda to nudzi.
- Nie podoba ci się?- spytała.
- Takie trochę przesłodzone, ale ostatecznie może być.
- Chłopakom żadko ta książka się podoba.
- Może dlatego, że mało z niej można zrozumieć
- To był jeden z najłatwiejszych fragmentów- odpowiedziała zażenowana Hermiona.
- To nie wiem, ja ty to możesz czytać.
- A jednak mogę. I według mnie książka jest bardzo ciekawa- powiedziała i zmieniła temat- Co tam zapisywałeś?- zapytała, udając, że mało ją to obchodzi.
- Ja i George dopracowujemy jeszcze proszek zmiany koloru skóry.
- Mhm, kiedy się kończy mecz?
- Zależy od tego, kiedy Aidan Lynch albo Wiktor Krum znajdą i złapią Złoty Znicz. Wtedy mecz się zakończy.
- Czyli może trwać kilka dni?- zapytała zdziwiona Hermiona. Nigdy nie interesowała się tym sportem.
- Wreszcie jakaś rzecz, o której nie wie panna Granger- zaśmiał się Fred. Hermiona posłała mu spojrzenie mówiące "nie żaruj sobie ze mnie" i zaczęła dalej czytać "Romea i Julię"- Oj no, nie obrażaj się- chłopak znów zaczął się śmiać i łaskotać Hermionę, na co ta wybuchła niekontrolowanym śmiechem.
- Fred, przestań, proszę...- mówiła ledwo łapiąc oddech. W końcu chłopak odpuścił i zaczęli się śmiać bez powodu.
                                                                   ***
Hermiona stała przy blacie kuchennym i czekała aż zagotuje się woda. Fred nadal siedział na kanapie i coś zapisywał.
- Chcesz kawy?- zawołała dziewczyna.
- Chętnie.
Zaparzyła kawę i podeszła z nią do stolika, który był umieszczony obok kanapy.

- Ile słodzisz?
- Trzy łyżeczki- odpowiedział chłopak, nie odwracając wzroku od notatek. Dopiero, gdy Hermiona podała mu napój spojrzał na nią i podziękował.
Hermiona usiadła i zaczęła dalej czytać. Gdy skończyli pić wstała i zaniosła filiżanki do kuchni, chciała pozmywać po śniadaniu.
- Pomóc ci?- zapytał Fred, który nagle znalazł się obok dziewczyny.
- Naprawdę chcesz mi pomóc?- odpowiedziała zdziwiona.
- No wiesz, czasami się na coś przydaję- odpowiedział, śmiejąc się chłopak- To co mam robić?
- Możesz wycierać talerze i układać je w szafce.
Fred zaczął robić to, o co poprosiła go dziewczyna, rozmawiali przy tym o wszystkim. Fred opowiedział Hermionie o czarach, oczywiście rzeczy których nie wiedziała, natomiast ona mówiła mu o mugolskich przedmiotach.
- Ouch, zacięłam się nożem- w pewnej chwili powiedziała Hermiona. Z jej palca małymi kropelkami ściekała krew- Gdzie macie jakieś plastry? Macie wogóle?
- Pewnie, że mamy, poczekaj, przyniosę ci.
Po chwili wrócił.
- Daj, przykleję ci go- powiedział chłopak, po czym przykleił Hermionie plaster na zraniony palec.
- Dziękuję ci- powiedziała dziewczyna i pocałowała go w policzek. Chłopak się zarumienił, co Hermiona zauważyła. Zaczęli dalej zmywać, a po wykonaniu pracy postanowili zagrać w szachy czarodziejów.
- Herma! Zobacz, co znalazłem!- wykrzyknął Fred, zaglądając do lodówki. Wyjął z niej butelkę- Czy to nie jest czasem mugolskie piwo?
Hermiona podeszła bliżej, żeby to sprawdzić.
- Tak, mój tata kazał dać panu Weasley'owi kilka butelek, żeby spróbował.
- Tata chyba nie zauważy, jak zniknie mu jedno- zanim Hermiona zdążyła zaprotestować, chłopak juz brał łyk- otworzyć ci jedną butelkę?
- Chyba nie powinniśmy pić alkoholu, jeteśmy za młodzi.
- Oj daj spokój, nic nam nie będzie, ale nie namawiam cię, sam sobie wypiję.
Usiedli przy stole, Fred rozłożył pionki. Hermiona nie była zbyt dobra w tej grze, rzadko grała i uważała, że jest bardzo brutalna, ale w takiej sytuacji, dla zabicia czasu, zgodziła się. Nawet wydawało jej się, że Fred daje jej wygrywać.
- Pójdę pod prysznic- powiedziała, bo kilku rundach gry, wygrała trzy razy, Fred tylko raz.
                                                                          ***
Gdy wyszła z łazienki było już około dziewiętnastej. Spojrzała na blat w kuchni, Fred wypił jeszcze dwa piwa! "No to nieźle sobie zaszalał"- pomyślała. Fred siedział przy stole w kuchni i jadł kanapkę. Podeszła do niego.
- O, już wyszłaś!- powiedział. Hermiona już wyczuła, że jest lekko wcięty. "Dziwne, po trzech piwach". Nigdy by się tego nie spodziewała, była pewna, że Fred i George mogli się upić dopiero po kilku kieliszkach Ognistej, a to ją zaskoczyło. Usiadła obok niego.
- Chcesz kanapkę?- spytał chłopak.
- Nie, dzięki, nie jestem głodna.
- Powinnaś coś zjeść.
- Naprawdę nie jestem głodna.
- No dobra, jak tam chcesz.
                                                                          ***
Hermiona i Fred wchodzili schodami do swoich pokoi. Chłopak miał lekki problem z wejściem po schodach. Hermiona podejrzewała, że być może pierwszy raz pił alkohol, ale trudno było jej w to uwierzyć. Fred stanął w drzwiach swojego pokoju, a Hermiona zaczęła wchodzić wyżej.
- Dobranoc- powiedziała tylko.
- Ale poczekaj.
Hermiona zeszła kilka schodów, żeby stać na równi z chłopakiem.
- Masz bardzo ładne usta.
- Dziękuję- zarumieniła się dziewczyna. "Ciekawe o co mu chodzi?"
- A mogę je pocałować? - nie czekając na odpowiedź zbliżył się do Hermiony i delikatnie dotknął jej ust swoimi. Dziewczyna była dość zdziwiona takim rozwojem sytuacji, ale nie chciała tego przerywać. Po kilku sekundach Fred się odsunął i wszedł do swojego pokoju, zamykając za sobą drzwi.
Hermiona nadal nie mogła uwierzyć, że to zrobił. Fred Weasley ją pocałował! Czyli albo mu się podobała, albo tak działał na niego alkohol. Położyła się w łóżku. Miała w głowie tylko jedno pytanie: "dlaczego to zrobił?". Dość długo nie mogła usnąć, a gdy już jej się udało, obudziła ją roztrzęsiona Ginny.

~~~~~~~~~~~~~~~~
Dobra, jakoś udało mi się skończyć ten rozdział, było trudno, bo musiałam wszystko z Worda przepisywać tutaj, na bloga, nie mogłam kopiować, przepraszam za utrudnienia w czytaniu, trochę to niezbyt, jakby to powiedzieć... ładnie (?) wygląda.  Mam już na Wordzie napisane dwa kolejne rozdziały, ale muszę je przepisać na bloggera :( A poza tym to nie wiem kiedy będzie nowy rozdział, bo oprócz tego, że nie chce mi się przepisywać, to jeszcze pisze inne blogi, więc... zobaczymy ;) i proszę was bardzo, komentujcie, bo nie wiem co myślicie, czy może coś zmienić, a poza tym to bardzo motywuje <3

sobota, 14 września 2013

The Versatile Blogger

Zostałam nominowana przez: DarknessIsMyDream z bloga:http://onedirection-pliss.blogspot.com/, za co bardzo dziękuję, nawet do głowy mi nie przyszło, że ktoś czyta mojego bloga, a co dopiero, że zostanę nominowana.

Zasady:

1. Podziękuj osobie nominującej
2. Ukarz nagrodę The Vessatile Blogger.
3. Ujawnij siedem faktów o sobie
4. Nominować 15 blogów, które na to zasługują
5. Poinformować autorów o ich nominacjach. 

A oto 7 faktów o mnie ;) :

1. Mam nyktofobię, czyli paniczny strach przed ciemnością :/
2. Jestem uzależnianona od czekolady i coca-coli :D
3. Moim marzeniem jest zamieszkać w Londynie lub Nowym Jorku <3
4. Kocham herbatę i kawę (głównie latte i cappuccino).
5. Ciągle jest mi zimno :(
6. Kocham oglądać piłkę nożną, ale sama nienawidzę sportu (oprócz tańca)
7. Moimi uulubionymi zespołami są: Bednarek i The Wanted <3

Nominuję: