Rozdział I
"Ty i
ja, wulkany dwa,
a między nami niecodzienność,
Ty i ja, wulkany dwa,
a każdy kolejny dzień to niepewność"
a między nami niecodzienność,
Ty i ja, wulkany dwa,
a każdy kolejny dzień to niepewność"
Hermiona wstała tego ranka, podekscytowana wyjazdem do domu.
Nareszcie wakacje. Czekała na to, lecz jednocześnie było jej żal, że musi
opuszczać swój drugi dom. Jednak wiedziała, że za dwa piękne miesiące spędzone
w gronie przyjaciół w Norze, wróci tu i będzie zaczynała czwarty rok nauki w
tej wspaniałej szkole.
Poszła do łazienki, aby umyć zęby, uczesać włosy i ubrać się.
Gdy wyszła z łazienki, jej współlokatorki już nie spały, co zdziwiło Hermionę,
bo była dopiero 7.
- Cześć dziewczyny! - powiedziała Hermiona, po wyjściu z łazienki.- Czemu już nie spicie?
Zauważyła, że na podłodze leży stłuczony kubek, a Lavender stoi z różdżką w ręku nad nim i się nad czymś zastanawia.
- Nie mogłam spać więc wstałam, aby wziąć z walizki książkę i chwilę poczytać ale, gdy jej szukałam, wyjęłam kubek i go stłukłam, co obudziło dziewczyny.
Ginny i Parvati patrzyły z rozbawieniem na Lavender.
- Dlaczego go nie naprawisz?- spytała zdziwiona Hermiona.
- Wstyd mi się przyznać, ale zapomniałam zaklęcia, a dziewczyny nie chcą mi podpowiedzieć.- Zaczęły się wszystkie śmiać.- Więc mam nadzieję, że ty mi pomożesz.
-Pewnie, że pomogę.- Hermiona uśmiechnęła się do dziewczyny i podeszła do swej szafki nocnej i wyciągnęła z szuflady różdżkę- Reparo!- powiedziała i kubek od razu wrócił do poprzedniego stanu.
- Dziękuję Hermiono! Jednak warto się uczyć, zwłaszcza zaklęć. - Lavender czuła się trochę zawstydzona swoim brakiem znajomości tak prostego zaklęcia.
- Cześć dziewczyny! - powiedziała Hermiona, po wyjściu z łazienki.- Czemu już nie spicie?
Zauważyła, że na podłodze leży stłuczony kubek, a Lavender stoi z różdżką w ręku nad nim i się nad czymś zastanawia.
- Nie mogłam spać więc wstałam, aby wziąć z walizki książkę i chwilę poczytać ale, gdy jej szukałam, wyjęłam kubek i go stłukłam, co obudziło dziewczyny.
Ginny i Parvati patrzyły z rozbawieniem na Lavender.
- Dlaczego go nie naprawisz?- spytała zdziwiona Hermiona.
- Wstyd mi się przyznać, ale zapomniałam zaklęcia, a dziewczyny nie chcą mi podpowiedzieć.- Zaczęły się wszystkie śmiać.- Więc mam nadzieję, że ty mi pomożesz.
-Pewnie, że pomogę.- Hermiona uśmiechnęła się do dziewczyny i podeszła do swej szafki nocnej i wyciągnęła z szuflady różdżkę- Reparo!- powiedziała i kubek od razu wrócił do poprzedniego stanu.
- Dziękuję Hermiono! Jednak warto się uczyć, zwłaszcza zaklęć. - Lavender czuła się trochę zawstydzona swoim brakiem znajomości tak prostego zaklęcia.
Hermiona sprawdziła czy wszystko już spakowała do walizki.
Może i użyła czarów do spakowania się, ale jednak wolała mieć nad wszystkim
kontrolę.
Bardzo cieszyła się, że spędzi wakacje z przyjaciółmi.
Szczególnie cieszyła się z obecności pewnego rudego chłopca, który bardzo jej się
podobał. Zawsze marzyła chociażby o tym, aby ona i Fred byli chociaż
przyjaciółmi, lecz była pewna, że on niespecjalnie ją lubi. W końcu jest
uważana za nudną kujonkę, więc jak mogłaby zwrócić na siebie uwagę
najfajniejszego chłopaka w szkole. Wątpiła w to, aby chciał się z nią zadawać.
Dziewczyna była tak blisko rodzeństwa, w końcu przyjaźniła się z Ronem i Ginny,
nawet z Georgem miała dobry kontakt, lecz nie wiedziała jak odezwać się do
Freda. O jej uczuciach do niego wiedziała jedynie Ginny, choć rzadko o tym
rozmawiały. A teraz? Kolejne wakacje spędzone na dyskretnych spojrzeniach i
pojedynczych słowach kierowanych w stronę Freda. Słowach typu "wasza mama
woła cię na obiad". Bardzo by chciała, aby chociaż w jeden dzień była na
tyle odważna, aby normalnie pogadać z bliźniakiem, bez jąkania i wstydu, lecz
bała się że się zbłaźni.
- Hermiono! Słyszysz mnie?- Gryfonka dopiero teraz zauważyła, że wszystkie trzy dziewczyny na nią patrzą i jakby czekały na odpowiedź. Pytanie zadała Ginny.
- Możesz powtórzyć?
- Pytałam czy idziesz już z nami na śniadanie, czy mamy iść same. - Dziewczyna powtórzyła pytanie.
- Tak, tak idę z wami- Dziewczyna wstała i uśmiechnęła się do koleżanek.
- Hermiono! Słyszysz mnie?- Gryfonka dopiero teraz zauważyła, że wszystkie trzy dziewczyny na nią patrzą i jakby czekały na odpowiedź. Pytanie zadała Ginny.
- Możesz powtórzyć?
- Pytałam czy idziesz już z nami na śniadanie, czy mamy iść same. - Dziewczyna powtórzyła pytanie.
- Tak, tak idę z wami- Dziewczyna wstała i uśmiechnęła się do koleżanek.
Zeszły do pokoju wspólnego Gryfonów i od razu natknęły się na
dwóch identycznych chłopców.
- Cześć dziewczyny- powiedzieli jednocześnie.
- Cześć- odpowiedziała Hermiona i spuściła wzrok.
- Pójdziecie z nami na śniadanie?- zapytała Ginny swych starszych braci.
- Jasne.- Odpowiedzieli znów razem bliźniacy.
- Cześć dziewczyny- powiedzieli jednocześnie.
- Cześć- odpowiedziała Hermiona i spuściła wzrok.
- Pójdziecie z nami na śniadanie?- zapytała Ginny swych starszych braci.
- Jasne.- Odpowiedzieli znów razem bliźniacy.
"Super."- pomyślała Hermiona. Nie była zbyt
zadowolona choć jednocześnie cieszyła się. Z jednej strony nie była zachwycona,
bo nie była pewna o czym rozmawiać, co mówić, aby nie wyjść na kretynkę przed
Fredem. Z drugiej strony, miała szansę, aby chwilę pobyć z chłopakiem, a rzadko
miała taką okazję, gdyż zazwyczaj gdzieś znikali z Georgem.
- Nad czym teraz pracujecie?- spytała Ginny braci, ponieważ
wiedziała, że są w trakcie jakieś projektu, zżerała ją ciekawość co to może
być, chłopcy nie chcieli jej powiedzieć, lecz spróbowała znów coś z nich
wydusić.
- To sekret, siostrzyczko, nie licz na to, że ci coś powiemy, nikomu nie zdradzimy co to, dopóki tego nie dopracujemy- odpowiedział George.
- Chodź raz byście odpuścili i mi powiedzieli- żachnęła się Ginny.
- A ty co taka cicha jesteś?- zapytał Fred. Pytanie skierowane było w stronę Hermiony.
"Co mam mu odpowiedzieć? Że wstydzę się powiedzieć coś w jego obecności? Muszę coś wymyślić"- pomyślała dziewczyna.
- Zamyśliłam się, przepraszam. - Odpowiedziała szybko dziewczyna.
- To sekret, siostrzyczko, nie licz na to, że ci coś powiemy, nikomu nie zdradzimy co to, dopóki tego nie dopracujemy- odpowiedział George.
- Chodź raz byście odpuścili i mi powiedzieli- żachnęła się Ginny.
- A ty co taka cicha jesteś?- zapytał Fred. Pytanie skierowane było w stronę Hermiony.
"Co mam mu odpowiedzieć? Że wstydzę się powiedzieć coś w jego obecności? Muszę coś wymyślić"- pomyślała dziewczyna.
- Zamyśliłam się, przepraszam. - Odpowiedziała szybko dziewczyna.
Dochodzili już do stołu Gryffindoru, więc nie musiała już
zastanawiać się co powiedzieć.
- Ciekawe kiedy z łóżek zwleką się Harry i Ron- zagadała Ginny.
- Właśnie, pewnie jeszcze sobie na nich trochę poczekamy.
- Ciekawe kiedy z łóżek zwleką się Harry i Ron- zagadała Ginny.
- Właśnie, pewnie jeszcze sobie na nich trochę poczekamy.
Była zaskoczona, gdyż po jej prawej stronie usiadł jeden z
bliźniaków- Fred. Po przeciwnej stronie stołu usiadł George. Cieszyła się, że
to akurat ten z bliźniaków usiadł koło niej. Poczuła jego zapach, który tak
dobrze znała, choć rzadko go czuła, czego żałowała. Gdy tylko poczuła tą woń,
miała ochotę przytulić się do chłopaka.
- Więc, posłuchajcie dziewczyny... - zaczął George.
- W te wakacje mamy ochotę zrobić coś mugolskiego... -uzupełnił Fred.
- Chcemy pójść do kina!- dokończył podekscytowany George.
- No dobrze, ale czemu nam to mówicie?- spytała Ginny.
- No jak to po co?- zapytał zdziwiony Fred.
- Chcemy, abyście poszły z nami- powiedział George.
- Więc, posłuchajcie dziewczyny... - zaczął George.
- W te wakacje mamy ochotę zrobić coś mugolskiego... -uzupełnił Fred.
- Chcemy pójść do kina!- dokończył podekscytowany George.
- No dobrze, ale czemu nam to mówicie?- spytała Ginny.
- No jak to po co?- zapytał zdziwiony Fred.
- Chcemy, abyście poszły z nami- powiedział George.
Hermiona poczuła falę ciepła przechodzącą przez całe jej
ciało. Była szczęśliwa, że może gdzieś wyjść z rodzeństwem, być może po
wspólnym wypadzie choć trochę zbliży się do Freda. Miała nadzieję, że lepiej
się poznają, zaprzyjaźnią.
- Dobra, pójdziemy z wami.- odpowiedziała Ginny nawet nie pytając przyjaciółki o zdanie.
- Dobra, pójdziemy z wami.- odpowiedziała Ginny nawet nie pytając przyjaciółki o zdanie.
W tej chwili do Wielkiej Sali weszli Harry i Ron i usiedli
obok George'a, naprzeciwko Hermiony, Ginny i Freda. Ronald od razu nałożył
sobie wielką porcję sałatki warzywnej, oraz nalał soku z dyni, Harry natomiast
nie zjadł nic, tłumacząc, że nie jest głodny, wypił jedynie szklankę soku. Po
śniadaniu wszyscy poszli do pokoju wspólnego Gryfonów. Spotkali się tam z
Lavender. Hermiona i Ginny dosiadły się do dziewczyny, która czytała właśnie
"Proroka Codziennego". Chłopaki poszli do swoich dormitoriów
- Piszą o czymś ciekawym?- spytała Hermiona.
- Nie- odpowiedziała krótko i odłożyła gazetę.
- Spakowałaś się już?
- Pewnie, już wczoraj. Parvati chyba się jeszcze nie spakowała, ale jeszcze jest w Wielkiej Sali.
W tym momencie do Pokoju Wspólnego wbiegli bliźniacy. - Piszą o czymś ciekawym?- spytała Hermiona.
- Nie- odpowiedziała krótko i odłożyła gazetę.
- Spakowałaś się już?
- Pewnie, już wczoraj. Parvati chyba się jeszcze nie spakowała, ale jeszcze jest w Wielkiej Sali.
- Co u was, dziewczyny? Gotowe? Niedługo wyjeżdżamy.- Zagadał Fred.
- My już dawno jesteśmy gotowe, a wy?- Spytała Ginny.
- No jasne.- Odpowiedzieli wspólnie chłopcy.
Zapraszam do komentowania, bardzo chętnie dowiem się jaka jest wasza opinia :)